Pewny siebie Putin ostrzega, że ​​Europa jest „bezbronna” | Techlewall

Pewny siebie Putin ostrzega, że ​​Europa jest „bezbronna”
podpis, Przemówienie prezydenta Rosji zakończyło surrealistyczny tydzień w Petersburgu. Petersburgu

  • Autor, Steve’a Rosenberga
  • rola, Redaktor Rosji

Od czasu inwazji Rosji na Ukrainę na pełną skalę Moskwa angażuje się w nuklearne pobrzękiwanie szablą, rzucając serię niezbyt subtelnych wskazówek, że próba pokonania takiej potęgi nuklearnej jak Rosja może mieć katastrofalne skutki dla tych, którzy spróbują.

Dziś prezydent Putin stwierdził, że Rosja nie musi użyć broni nuklearnej, aby odnieść zwycięstwo na Ukrainie.

Udzielił wywiadu podczas debaty panelowej w St. Międzynarodowe Forum Ekonomiczne w Petersburgu: coroczne wydarzenie często określane jako „Davos Rosji”.

Niewiele jest przypadków, w których Putin wygląda na gołębiego w porównaniu z osobą zadającą mu pytania.

Ale skoro osobą zadającą pytania jest Siergiej Karaganow, trudno byłoby tego nie zrobić. Karaganow jest jastrzębim ekspertem w dziedzinie rosyjskiej polityki zagranicznej. W zeszłym roku wezwał do wyprzedzającego ataku nuklearnego. Dziś zasugerował skierowanie „broni nuklearnej” do Świątyni Zachodu nad Ukrainą.

Prezydent Putin nie był tak skrajny w swoim języku.

Przywódca Kremla oświadczył, że nie wyklucza zmian w rosyjskiej doktrynie nuklearnej – dokumencie określającym warunki, na jakich Rosja użyje broni nuklearnej.

„Ta doktryna jest żywym narzędziem i uważnie obserwujemy, co dzieje się w otaczającym nas świecie i nie wykluczamy wprowadzenia zmian w tej doktrynie. Wiąże się to także z testowaniem broni nuklearnej”.

Przekazał także ostrzeżenie krajom europejskim, które wspierały Ukrainę: Rosja ma „znacznie więcej (taktycznej broni nuklearnej) niż na kontynencie europejskim, nawet jeśli Stany Zjednoczone sprowadzą ją”.

„Europa nie ma rozwiniętego (systemu wczesnego ostrzegania)” – dodał. „W ten sposób są mniej więcej bezbronni”.

Taktyczna broń nuklearna to mniejsze głowice bojowe przeznaczone do niszczenia celów bez rozległego opadu radioaktywnego.

To był surrealistyczny tydzień w St. Petersburgu. Z jednej strony odbyło się ogromne międzynarodowe forum gospodarcze, które daje sygnał, że Rosja jest gotowa do współpracy i że jednak wszystko przebiega jak zwykle.

Wiadomo jednak, że nie jest to zwykły biznes. Rosja toczy na Ukrainie wojnę, która trwa już trzeci rok; w rezultacie Rosja jest krajem najbardziej objętym sankcjami na świecie.

A teraz rośnie napięcie między Rosją a Zachodem.

Na początku tygodnia na spotkaniu z szefami międzynarodowych agencji informacyjnych w St. W Petersburgu prezydent Putin zasugerował, że Rosja mogłaby dostarczać innym zaawansowaną konwencjonalną broń dalekiego zasięgu do atakowania celów zachodnich.

Była to jego odpowiedź na to, że sojusznicy z NATO pozwolili Ukrainie na atak na terytorium Rosji bronią dostarczaną przez Zachód.

Dzisiaj powtórzył tę myśl.

„Nie dostarczamy jeszcze tej broni, ale zastrzegamy sobie prawo do tego państwom lub podmiotom prawnym, które znajdują się pod pewną presją, w tym presją wojskową, ze strony krajów, które dostarczają broń Ukrainie i zachęcają do jej użycia na terytorium Rosji”.

Nie było żadnych szczegółów. Żadnych imion.

W jakich więc częściach świata Rosja może rozmieścić swoje rakiety?

„Gdziekolwiek uznamy to za konieczne, z pewnością je umieścimy. Jak dał jasno do zrozumienia prezydent Putin, przyjrzymy się tej kwestii” – mówi Władimir Sołowjow, jeden z najważniejszych gospodarzy rosyjskiej telewizji państwowej.

„Jeśli zamierzasz nas skrzywdzić, musisz być całkiem pewien, że mamy wystarczająco dużo opcji i szans, aby cię skrzywdzić”.

„Na Zachodzie niektórzy powiedzą, że słyszeliśmy już grzechot tej szabli” – odpowiadam – „i że to blef”.

„To zawsze blef. Do czasu, kiedy tak nie jest” – odpowiada Sołowjow. „Można w dalszym ciągu wierzyć, że Rosja blefuje, a pewnego dnia nie będzie już Wielkiej Brytanii, z której można by się śmiać. Nigdy nie próbuj ściskać rosyjskiego misia, myśląc: „Och, to kotek, możemy się nim pobawić”.

Dyrektorzy generalni z Europy i Ameryki tłumnie gromadzili się na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Sankt Petersburgu. Nigdy więcej. Zamiast tego widziałem delegacje z Azji, Afryki, Bliskiego Wschodu i Ameryki Południowej. Rosja wykorzystała tegoroczne wydarzenie do pokazania, że ​​pomimo zachodnich sankcji na świecie jest wiele krajów gotowych robić interesy z Rosją.

A czego nauczyliśmy się w kościele św. Petersburg o Władimirze Putinie?

Że sprawia wrażenie coraz bardziej pewnego siebie i zdecydowanego nie ustąpić. Wydaje się wierzyć, że w obecnym konflikcie między Rosją a Zachodem to Zachód będzie pierwszym, który mrugnie okiem.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *